wtorek, 22 września 2015

Rozdział 18

Poczułam jak ktoś trzęsie moim ramieniem. Leniwie otworzyłam oczy i zaspanym wzrokiem spojrzałam na złoczyńce, który śmiał przerwać moją drzemkę. owym złoczyńcą okazał się być Igła.
- Ja pierdziele dziewczyno! - zaczął najwyraźniej czymś zirytowany - Szukałem Cię z dobre pół godziny, a ty sobie śpisz! Jaja se ze mnie robisz?
- Ale o co chodzi? Po co mnie szukałeś? - zapytałam zdezorientowana
- Bawimy się w chowanego. Nie pamiętasz?
- Faktycznie! Specjalnie tu się schowałam, aby zrobić sobie króciutką drzemkę - zaśmiałam się, a Ignaczak spojrzał na mnie spod byka - No co zmęczona byłam
- No i co z tego! - powiedział z wyrzutem - Przez ciebie przegrałem! - gdy usłyszałam te słowa wybuchłam niepohamowanym śmiechem. Mina Igły była bezcenna. - I z czego się śmiejesz? Przegrałem przez ciebie!
- Czemu przeze mnie?
- No, bo nie mogłem Cię znaleźć i się poddałem - odparł smutny
- Ooo biedny Krzysiu - przytuliłam go i pogłaskałam po głowie - Ale zaraz, zaraz! - momentalnie się ożywiłam - Czyli ja wygrałam! - wstałam i zaczęłam tańczyć - Wygrałam! Luzer! - przystawiłam do czoła zrobiona z palców literę "L" i zaczęłam przedrzeźniać Igłę. Ten się całkowicie zirytował i wyszedł z mojego pokoju. Nie odpuściłam mu i poszłam za nim nadal go drażniąc. Niech się nauczy, że Justyny się nie budzi!
- Iwonaa ona mi dokucza - poskarżył się jak mały chłopiec, gdy dotarliśmy na taras.
- Wcale nie! - krzyknęłam - Ja tylko cieszę się wygraną! Wielki Pan Igła przegrał z dziewczyną - wszyscy zaczęli się śmiać
- I w dodatku młodszą - zauważył Winiar
- Przynajmniej poczułem się młodszy - przyznał Ignaczak i się zaśmiał - Fajnie tak wrócić do dzieciństwa - rozmarzył się
- To nie zmienia faktu, że wygrałam - znowu zaczęłam mu dokuczać
- A gdzie się schowałaś? - zapytał zaciekawiony Mariusz - Niezłą musiałaś kryjówkę se znaleźć, bo Igła z dobre pół godziny Cię szukał
- To jest moja tajna kryjówka - szepnęłam Mariuszowi, ale szczwany Igła podsłuchał
- Jaka tajna! Spała w pokoju! - powiedział z absurdem - Rozumiecie? Spała sobie!
- Tak Krzysiu rozumiemy, ale teraz możesz się już pogodzić, ze wygrała - Iwona ze śmiechem poklepała go po plecach
- I ty przeciwko mnie? - zapytał oburzony, ale zaraz zaczął się razem z nami śmiać. Po dwóch godzinach gadania i śmiania się z przeróżnych rzeczy Ignaczakowie musieli się już zbierać, gdyż czeka ich jeszcze podróż do Rzeszowa. Wyściskałam Iwonę i dzieci, a następnie przeszłam do głowy rodziny.
- Będę tęsknić za Tobą mój tatko - uśmiechnęłam się smutno, gdy uświadomiłam sobie, że znowu rozstanę się z Igłą
- Przestań młoda! - przytulił mnie - Przecież możesz mnie odwiedzić - uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło jak własną córkę
- Wiem - wtuliłam się jeszcze mocniej w jego ramiona - Idź już czekają na ciebie
- Trzymaj się młoda - ucałował mnie w polik na pożegnanie i wsiadł do samochodu. Pomachałam im jeszcze i wzrokiem odprowadziłam auto, aż do momentu, gdy zniknęło mi z pola widzenia. Wchodząc ponownie do domu poczułam wibrację w kieszeni. Wyjęłam telefon i odebrałam połączenie.
- Tak, słucham? - powiedziałam do słuchawki
- Nie mów słucham, bo Cię...
- Dobra, czego dusza pragnie? - przerwałam mojemu rozmówcy
- Pamiętasz jak jakieś dwa lata temu razem z Wroną planowaliśmy wakacje w Miami? - zapytał, a ja przewertowałam w głowię wydarzenia z przed dwóch lat
- No coś mi świta, a co?
- Masz dwa dni na spakowanie się! - krzyknął ze śmiechem
- Coo?! - nie dowierzałam w to co przed chwilą usłyszałam
- To co teraz powiedziałem. Jedziemy do Miami! - zaśmiał się - Jedź do domu, spakuj się, bo dwa dni mamy wylot! - powiedział i się rozłączył. Z niesamowicie dobrym humorem pognałam do Mariusza, aby podzielić się nowiną. Atakujący zaczął się śmiać, gdy opowiedziałam mu moją rozmowę z Włodzimierzem, a potem zatańczyłam mój własny taniec radości.
- I z czego się śmiejesz?
- Z Twojego - zaczął wymachiwać rękoma - Nie wiem jak to nazwać...
- To był mój taniec radości - powiedziałam - Nie podobał Ci się?
- Bardzo mi się podobał - powiedział z udawaną powagą, ale mu nie wyszło, bo zaczął się śmiać - A teraz tak na poważnie. Zawieźć Cię do domu? - gdy zadał pytanie to ponownie poczułam wibrację. Wyjęłam telefon i zobaczyłam kto dzwoni. Uśmiechnęłam się, gdy ujrzałam zdjęcie Włodiego.
- Poczekaj chwilę - powiedziałam do Mariusza i odebrałam połączenie - Tak Panie Włodarczyk, czegóż jeszcze mi nie powiedział?
- Słuchaj mnie teraz uważnie. Postanowiłem z Wroną, że przyjedziemy po Ciebie. Zawieziemy Cię do Twojego domu, tam się spakujesz i we trójkę już dzisiaj pojedziemy do Wawy. - przedstawiła mi cały plan
- Dobra wszystko rozumiem, ale po co już dziś do Wawy?
- Bo z Warszawy mamy wylot, a Andrzej chciałby się jeszcze spotkać z rodziną.
- Ok, a gdzie będziemy nocować? - zadałam pytanie, a Wlazły, który przysłuchiwał się rozmowie zrobił dziwną minę.
- U Oli zaprosiła nas. Dobra szykuj się, bo zaraz po Ciebie przyjeżdżamy - powiedział już znudzony - Do zobaczenia młoda - rozłączył się. Westchnęłam i pokręciłam głową. Uświadomiłam sobie, że czeka mnie dzisiaj niezła podróż.
- Nie musisz mnie zawozić - odparłam po chwili - Włodi i Wrona po mnie przyjadą i mnie zawiozą, a potem jedziemy do Warszawy. Nocujemy u Oli te dwa dni i wylatujemy do Miami! - ostatnie słowo wykrzyczałam.
- Dobrze to idź się szykuj - wypchnął mnie z salonu. Uśmiechnęłam się pod nosem i popędziłam do pokoju. Spakowałam rzeczy, ale nie zajęło mi to długo, bo wszystko miałam prawie w walizce. Upewniłam się czy o niczym nie zapomniałam, nawet jakbym zapomniała to nic by się nie stało. Wzięłam walizkę w ręce i zeszłam do salonu. Po drodze zatrzymał mnie Michał.
- A ty co mała? - zapytał zdezorientowany - Już nas opuszczasz?
- Tak - powiedziałam obojętnie - W końcu będziesz miał spokój
- Dobra a tak na serio?
- Jadę do Miami! - wykrzyczałam - Włodi załatwił wszystko i jadymy!
- Ahh to miłego pobytu - życzył mi z uśmiechem.
- Dziękuję - dałam mu buziaka w polik - Do zobaczenia -
pożegnałam się i ruszyłam ponownie do salonu. Pożegnałam się z Arkiem i Pauliną i przyszedł czas na Mariusza. Nigdy nie lubiłam żegnać się z Wlazłym, oznaczało to, że długo się nie zobaczymy. Uśmiechnęłam się do niego słabo i wyciągnęłam ku niemu ręce, aby go przytulić. Ten zrobił to samo i po krótkiej chwili zostałam opatulona jego silnymi ramionami.
- Przepraszam - wyszeptałam, a ten odchylił się, aby na mnie spojrzeć.
- Za co? - zapytał zdziwiony
- Miałam zostać dłużej, a okazało się, że byłam u Ciebie tylko jakiś tydzień - zaśmiał się gdy to powiedziałam - A z tego wszystkiego spędziłam może z Tobą jeden dzień?
- Nie przesadzaj - uśmiechnął się - Wrócisz jeszcze przecież
- No wrócę - zaśmiałam się i przytuliłam go ponownie - Do zobaczenia - pożegnałam się i wzięłam walizkę do ręki. Ciągnąc ją za sobą wyszłam z domu zamykając drzwi. Na drugiej stronie zobaczyłam samochód Włodarczyka. Właściciel auta, jak i Wrona stali oparci o maske samochodu. Jako pierwszy zobaczył mnie Andrzej. Podbiegł do mnie i bez słowa przejął moją walizkę, po czym jak dotarliśmy włożył ją do bagażnika. Gdy już miałam łapać za klamkę i otworzyć sobie drzwi to wyprzedził mnie i otworzył mi je, a następnie zamknął. Włodarczyk usiadł za kierownicą, a Endrju obok niego.
- Gotowi na naklepsze wakacje? - zapytał "kierownik" wycieczki
- Tak, możemy już jechać? - odpowiedziałam zirytowana czekaniem na wyjazd
- Dobra już jedziemy - zaśmiał się i odpalił silnik. Siatkarze zaczęli o czymś żywo dyskutować, nie chcąc im przeszkadzać, przyczepiłam słuchawki do telefonu i puściłam jedną z moich ulubionych piosenek. Tępo wpatrywałam się szybko mijający krajobraz za szybą. Nawet mie wiem kiedy poczułam znużenie i zasnęłam.

Tak oto przybywam! Nowonarodzona! Po baaardzo długiej przerwie za co Was z całego serca przepraszam!!!
W rozdziale mogą pojawić się śladowe ilości błędów, za które również przepraszam! Krótki, bo straciłby sens. Obiecuję, że następny będzie dłuższy :D
Tak, więc nie przedłużając, czekajcie i oceniajcie!
Pozdrawiam Was serdecznie! <3

środa, 5 sierpnia 2015

Rozdział 17

Perspektywa Justyny
Nie czułam nic oprócz nieznośnego bólu głowy. Nie miałam nawet siły otworzyć oczu, ale susza, która panowała w mojej jamie ustnej zmusiła mnie do tego. Od razu oślepiło mnie światło i musiałam zamrugać kilka razy, aby coś zobaczyć. Moim oczom ukazał się pokój Wrony.
- Kurwa serio? - wymruczałam sama do siebie. Co jak co, ale w tym mieszkaniu nie chciałam się znaleźć. Podniosłam się do pozy siedzącej i plecami oparłam się o ścianę. Chwyciłam się za głowę i syknęłam z bólu. Na co Ci to było? zapytałam w myślach samą siebie. Dłonią przeczesałam włosy i przejechałam nią po twarzy. Usłyszałam zbliżające się kroki w stronę pokoju, w którym się znajduję, a zaraz po tym dźwięk skrzypiących drzwi. Skrzywiłam się i po raz kolejny złapałam się za głowę. Każdy najmniejszy dźwięk powodował większy ból. Niechętnie spojrzałam w stronę drzwi i ujrzałam Andrzeja opartego o futrynę. W rekach trzymał butelkę wody i jakieś pudełko, zapewne z tabletkami przeciwbólowymi. Pokręcił głową i podszedł do łóżka. Podał mi tabletki, a potem wodę. Łyknęłam środek przeciwbólowy i przyssałam się do butelki z wodą. Wroniasty stał i bacznie mi się przyglądał, jakby oczekiwał czegoś ode mnie.
- Dziękuję - powiedziałam od niechcenia. Z powrotem oparłam się o ścianę i zamknęłam oczy. Nadal czułam na sobie jego wzrok. Próbowałam to zignorować, ale zaczęło mnie to irytować. - Nie widziałeś jeszcze skacowanej dziewczyny?
- Widziałem
- To co się patrzysz? - zapytałam lekko zdenerwowana. Nie odpowiedział nic tylko wyszedł. Wzrokiem przeszukałam pomieszczenie za moją torebką, w której mam telefon. Wisiała na krześle przy biurku. Ledwo, bo ledwo wstałam z łóżka i pomału doszłam do torebki. Wyjęłam z niej telefon i napisałam do Pauliny.
"Paula proszę przyjedź po mnie do Wrony jak najszybciej"
"Za 10 min będę"
Z wielkim grymasem na twarzy skierowałam się do przedpokoju. Gdy wychodziłam stał tam Wrona ignorując go założyłam swoje baleriny.
- Idziesz już? - skinęłam tylko głową - Może Cię odprowadzić?
- Nie musisz Paulina po mnie jedzie - odpowiedziałam - Dzięki za nocleg - podziękowałam i wyszłam. Na klatce schodowej spotkałam Włodarczyka z Kłosem i Olą w nie lepszym stanie od mojego. Pomachałam im tylko i zeszłam na dół. Nie miałam najmniejszej ochoty w takim stanie z nimi rozmawiać. Gdy tylko wyszłam uderzyła mnie fala gorąca. Od razu pożałowałam tego, że nie poczekałam na Paulinę u Wrony. Usiadłam na ławce i złapałam się za głowę. Ludzie na mnie dziwnie patrzyli i nie dziwie im się. Zapewne wyglądam strasznie. Nie musiałam długo czekać na panią Wlazły. Wsiadłam do samochodu.
- Nic nie mów - powiedziałam na wstępie i oparłam się. Zamknęłam oczy i modliłam się, aby głowa przestała mnie już boleć.
- Załatwiłaś się dziewczyno - pokręciła głową i zapaliła silnik. Syknęłam z bólu, gdy usłyszałam głośne piski lecące z radio. Szybko je wyłączyłam i opadłam z powrotem na fotel.
- Nigdy więcej - złapałam się za głowę. Nawet nie wiem kiedy dojechałyśmy. Jak jakiś żywy trup pokonałam drogę z auta do domu. Weszłam do kuchni i zastałam widok Michała w jeszcze gorszym stanie niż ja. Nalałam sobie wody i wypiłam ją duszkiem. Winiar patrzył na mnie z rozbawieniem.
- Nic nie mów - syknęłam - Nie chcę słuchać jaka to jestem skacowana. - Winiarski podniósł ręce w geście poddania. Wstałam i pomału kierowałam się do pokoju. Gdy dotarłam wzięłam z walizki pierwsze lepsze ubrania i udałam się pod prysznic. Zimna woda dobrze podziała na moje obolałe i skacowane ciało. Zrobiło mi się troszeczkę lepiej. Tabletki chyba też zaczęły działać, bo ból głowy aż tak nie dawał po sobie znać. Po zimnym prysznicu, piękna, pachnąca i w lepszym stanie trzeźwości skierowałam się do salonu, a tam na kanapie leżał Mariusz. Opadłam na fotel, który stał obok sofy.
- Nigdy więcej takiego świętowania - wyjęczał, a ja zaczęłam się śmiać - I z czego się śmiejesz?
- Bo dotąd myślałam, że to ja jestem w najgorszym stanie - nadal nie się śmiałam
- Ha Ha Ha bardzo śmieszne - zaśmiał się sarkastycznie - Założę się, że nie pamiętasz jak dotarłaś do domu, nie wspominając połowy imprezy - uśmiechnął się cwaniacko. Momentalnie uśmiech zniknął mi z twarzy. Wytężyłam swoje szare komórki do myślenia i próbowałam przypomnieć sobie coś z imprezy. Teraz to Mariusz widząc moją twarz zaśmiał się. - Tylko, żeby głowa Cię nie rozbolała - zaczął się śmiać. Spojrzałam na niego błagalnie - Nie licz na mnie, ja sam dużo nie pamiętam - śmiał się nadal
- Przypominam sobie fakt, że piłam z Igłą i Fabianem. Przyszedł Winiar wypiłam z nim jednego i potem wyszłam na dwór się przewietrzyć razem z Krzysiem. Rozmawialiśmy i kiedy mieliśmy wejść do klubu zatrzymał nas... O Kurwa! - krzyknęłam i złapałam się za głowę z bólu - Mariusz on naprawdę dostał powołanie?
- Tak - przyznał cicho
- Wtedy ze złości wypiłam z wami kieliszka i potem mnie siekło i resztę pamiętam jak przez mgłę - zamknęłam oczy zdenerwowana - Skoro dostał powołanie to co on robi w Bełchatowie?
- Nie krzycz tylko - poprosił
- Proszę tylko nie to o czym myślę - spojrzałam na niego błagalnie, a ten tylko potwierdził moje myśli ruchem głowy - Ja pierdole!
- Justyna to było pewne, że w końcu się z nim spotkasz - powiedział - Nie chcesz chyba ukrywać się przed nim do końca życia ? - zapytał zdziwiony
- Miałam taki zamiar - powiedziałam cicho
- Minęło już sporo czasu. Czemu z nim nie porozmawiasz? - podniósł się do pozy siedzącej i spojrzał na mnie
- Nie mam z nim o czym rozmawiać - odpowiedziałam krótko - Dla mnie on już nie istnieje, tak jak ja dla niego - odwróciłam głowę, aby ukryć łzy, które zaczęły napływać mi do oczu. Miał rację już minęło sporo czasu. Już prawie o tym zapomniałam, ale jednak blizny pozostały.
- Wiesz, że teraz będziesz go widywała częściej? - bardziej stwierdził niż zapytał
- Zdaję sobie z tego sprawę - powiedziałam z drżącym głosem. Obiecałam sobie, że już nie będę przez niego płakać, że będę twarda. - I właśnie tego się boję
- Justyna...- westchnął - Nie rozumiem Cię, to było kilka lat temu. Czego Ty się jeszcze boisz?
- Może tego, że znowu mu zaufam, a on mnie ponownie zrani - spojrzałam na niego ze łzami w oczach - Nie chcę po raz kolejny...
- Zmienił się - przerwał mi
- Mariusz nie chcę tego słuchać - wstałam - Lepiej będzie jak skończymy ten temat
- I co? Chcesz się tak poddać? Ukrywać, uciekać? - usłyszałam, gdy miałam wychodzić z salonu. Stanęłam w pół kroku i zamknęłam mocno oczy. Nie mogłam już wytrzymać i pozwoliłam łzom spłynąć po mich policzkach. Poczułam jak mnie przytula - Dobrze wiesz, że to nie wypali - wyszeptał i przytulił mnie mocniej. Wzięłam głęboki oddech i odsunęłam się od niego. Dlaczego zawsze musi mieć racje?
- Proszę Mariusz - wytarłam łzy - Nie mówmy o tym. Chcę o tym zapomnieć
- Jak chcesz - westchnął - Ale sama mówiłaś, że...
- Wiem co mówiłam - przerwałam mu - Koniec tematu i tyle. Idę się przewietrzyć - wyszłam z salonu, a następnie z domu. Wzięłam głęboki oddech i wytarłam łzy. Nie patrząc przed siebie szłam i co róż kopałam małe kamyki. Mariusz ma rację nie mogę tak uciekać. Nie mogę mu pokazać, że mi zależy. Zmęczona tym wszystkim opadłam na ławkę. Nogi wyprostowałam, a łokciami oparłam się o oparcie. Twarz wyciągnęłam ku słońcu, zamknęłam oczy i rozkoszowałam się pierwszymi promieniami słońca.
- Nad czym tak myślisz? - podskoczyłam z przerażenia, gdy usłyszałam nad uchem męski głos. Michał zaśmiał się i usiadł obok. Wywróciłam oczami i wróciłam do poprzedniej pozycji. - No to o czym tak myślisz?
- O wszystkim i o niczym - uśmiechnęłam się słabo
- I jak wczoraj było świętowanie? - zapytał, momentalnie się skrzywiłam na samo wspomnienie wczorajszej imprezy. Kubiak widząc wyraz mojej twarzy zaśmiał się - Aż tak źle?
- Połowy nie pamiętam, więc nie wiem jak było - uśmiechnęłam się - Pamiętam tylko tą gorszą część - uśmiech znikł z mojej twarzy
- Co takiego zrobiłaś? - zadał pytanie widocznie rozbawiony. Mi nie było do śmiechu.
- Ja nic, tylko spotkałam kogoś, kogo nie chciałam - Michał słysząc moje słowa spoważniał - Nie mów, że Ty też widziałeś!
- Wiedziałem - przyznał cicho
- Fajnie - ręce mi się załamały - Nawet Ty nie raczyłeś mi powiedzieć
- Sama też mogłaś się dowiedzieć
- Ty udajesz takiego głupiego? - spojrzałam na niego jak na idiotę - Jak miałam się dowiedzieć? Sam wiesz, że oficjalna lista kadrowiczów pojawi się dzisiaj
- No tak no - zamotał się - Dobra, przepraszam - objął mnie ramieniem - Co zamierzasz teraz zrobić?
- Nie wiem, nie gadajmy o tym - powiedziałam - Miałam już rozmowę o tym co zamierzam i nie chcę jej jeszcze raz powtarzać. Chcę po prostu o tym zapomnieć i tyle.
- Jak chcesz - westchnął i wstał - Masz może ochotę się przejść?
- A mam - uśmiechnęłam się - Prowadź! - zaśmiał się i wziął mnie pod rękę. Chodziliśmy tak uliczkami parku zapominając o Bożym świecie. Humor mi wrócił, a sprawcą tego był nie kto inny jak Kubiak. Chociaż na chwilę pomógł mi zapomnieć o wydarzeniach z imprezy.
Sama nie wiem jak szybko minął czas i staliśmy już niedaleko domu Mariusza.
- Pozwól, że tylko dotąd Cię odprowadzę - uśmiechnął się słabo - Chyba Mariusz jeszcze nie pojął co chciałem zrobić
- Zrozumie obiecuję Ci to - spojrzał na mnie - Dziękuję
- Za co? - zapytał zaskoczony
- Za miły spacer. Dzięki Tobie mogłam choć na chwilę zapomnieć o wszystkim - przytuliłam go po czym ucałowałam go w polik - Jesteś najlepszym przyjacielem
- Tylko przyjacielem? - spytał cicho
- Michał...
- Wiem namieszałem strasznie, ale gdybym Ci tego nie powiedział stracił bym Cię - złapał mnie za ramiona - Rozumiesz?
- Rozumiem - westchnęłam i zdjęłam Kubiakowe ręce z moich barków - Ja nie czuję do ciebie tego samego. Jesteś dla mnie przyjacielem nikim więcej - na jednym tchu wypowiedziałam to zdanie  czekałam na reakcję Dzikiego, Spojrzał na mnie ze smutkiem w oczach. - Przepraszam
- Nie przepraszaj - przytulił mnie - Przynajmniej wiem na czym stoję - uśmiechnął się smutno
- Znajdziesz sobie wartościową i piękną dziewczynę. W niej się zakochasz, a o mnie zapomnisz - uśmiechnęłam się pocieszająco
- Ty zawsze nie byłaś dobra w pocieszaniu - zaśmiał się jakby z przymusu
- Taa... To nie jest moja mocna strona
- Dobra idź już, bo zaczną Cię szukać -  przytulił mnie mocno na pożegnanie jakby chciał mnie zatrzymać przy sobie. Gdy mnie puścił uśmiechnęłam się lekko i odeszłam. Odwróciłam się jeszcze, stał i patrzył jak odchodzę. Pomachałam mu, on odmachał i poszedł w swoją stronę. Jeden problem mam już z głowy - pomyślałam.
Gdy dotarłam do domu, weszłam do kuchni coś zjeść. Podgrzałam sobie obiad, który Paulina mi zostawiła i go skonsumowałam. Po czym poszłam do pokoju, aby się trochę położyć i zdrzemnąć. Moje plany legły w gruzach, kiedy pojawił się koło mnie Arek.
- Hej ciocia - przywitał się chłopiec - Pobawisz się z nami?
- Hej - uśmiechnęłam się - Z wami?
- No, bo przyjechał Seba i Domi od wujka Krzyśka - wytłumaczył mi i złapał za rękę - Bawimy się w chowanego w ogrodzie. Tam też jest Mama, Tata, Wujek Winiar, wujek Krzysiek i Ciocia Iwona - zaciągnął mnie na taras - To co pobawisz się z nami? Bo te staruchy nie chcą... - wskazał palcem w stronę rodziców, Michała i przybyłych gości.
- Staruchy? - zapytał Igła - oni może i tak, ale nie ja! Uwaga chować się, bo liczę! - i tak zaczęła się zabawa w chowanego z udziałem "staruchów" jak to powiedział Arek. Pomysłowa ja wbiegłam szybko do domu i po schodach weszłam do pokoju. Może nie jest to dobra kryjówka, ale chciałam pobyć sama i co najlepsze chciałam się zdrzemnąć. Położyłam się na łóżku i włożyłam słuchawki do uszu. Włączyłam pierwszą lepszą piosenkę i wsłuchując się w słowa odpłynęłam w krainę Morfeusza.


Przepraszam, że tak krótko, ale nie mogłam nic więcej wyskrobać ;/
To na górze jeśli się wam nie spodoba to się nie zdziwię
Oceniajcie i proszę nie zabijajcie ;D 
Trza to skończyć 

poniedziałek, 27 lipca 2015

Zaproszenie

Gdzieś tam w mojej chorej główce uroił się pomysł na nowego bloga. Wiem jestem nienormalna, bo jeden pisze, dwa już usunęłam (no ale one mi sie nie udały...), a teraz zanczynam nowego.
Zapraszam Was na moją nową historię. Narazie musicie zadowolić się bohaterami. Nie wiem kiedy pojawi się prolog.
NOWY BLOG
Pozdrawiam serdecznie :3 :*

środa, 22 lipca 2015

Rozdział 16

Kiedy dopiłam już drugiego drinka pojawili się siatkarze.
- Gratulacje! - krzyknęłam razem z Pauliną i Olą (tylko my byłyśmy wtajemniczone w ten plan) i wjechałyśmy z dużym tortem w kształcie pszczoły. Jak myślicie, że on został zjedzony to jesteście w błędzie, a mianowicie chłopaki podjęli decyzję, że ten tort jest za ładny i nie można go zjeść. Po tym jak uroczystym przywitaniu złotych skrzatów i srebrnych resowiaków, włączyli muzykę i zaczęła się zabawa. Ja nie chcąc tańczyć podeszłam do baru, wzięłam kilka kieliszków i butelkę wódki. Rozejrzałam się gdzie i z kim mogę się napić. Uwagę przykuł stolik, przy którym siedzieli zdołowani Igła, Fabian, Pit i jego dziewczyna. Dziwię się, że mają ochotę się bawić, tylko oni przyszli z Resovi. Szybko znalazłam się przy ich loży.
- Mam coś na doła - powiedziałam i za pleców wyjęłam trunek i kieliszki.
- Justyna jesteś bogiem - Igła zrobił mi miejsce. Usiadłam koło niego i Fabiana. Rozstawiłam kieliszki i nalałam bezbrawnej cieczy.
- To za przyszły sezon? - zapytałam
- Za przyszły sezon - odpowiedzieli i wszyscy równocześnie łyknęli trunek. Piter ze swoją dziewczyną gdzieś wybył, a my postanowiliśmy odróżnić tą jakże prawie pełną butelkę.
- To opowiadaj - Krzysiek mówiąc rozlewał drugą kolejkę.
- Nie ma co gadać - zrobiłam krzywą minę
- Widzę, że nie tylko u mnie jest nie za kolorowo. - odezwał się Fabian i wziął kieliszek do ręki. Ja z Igłą zrobiłam to samo i równocześnie opróżniliśmy.
Z długimi przerwami na opowiadaniu o naszych problemach pochłonęliśmy całą zawartość butelki. Fabian opowiedział nam o Monice, że go zdradziła i został sam. Ja o Kubiaku i Andrzeju, a Igła tylko słuchał, pocieszał i doradzał.
- Nawet nie przyszedł i nie przeprosił - żaliłam się im dalej - Tylko wysłał głupiego sms. Kto przeprasza przez sms'y?! - zapytałam już zirytowana całą tą sytuacją
- Po prostu nie ma odwagi i tu już ma minusa - odpowiedział Fabian i objął mnie ramieniem, abym się uspokoiła. Zadziałało.
- O tu jesteś! - nagle pojawił się Winiar - Wszędzie Cię szukałem! Ładnie to tak z wrogami pić zamiast ze swoimi? - zaśmiał się
- Już nie wrogami - poprawiłam go - teraz będziesz z nimi w jednej drużynie - zaśmiałam się
- Czepiasz się! - dosiadł się do nas i postawił na stół pół litra czystej wódki. Serio? - To co pijemy? Za reprezentacje!
- Przepraszam chłopaki ja stopuje...- odstawiłam kieliszek - Za dużo jak narazie. Muszę trochę odczekać.
- Oj weź! Ze mną się nie napijesz? - zrobił słodkie oczy.
- O nie Winiarski! Nie działa to na mnie! - nienawidzę jak tak mówią, wtedy to ja leże na następny dzień skacowana! - Przestań!
- Proszę tylko jednego - złożył ręce jak do modlitwy. I jak tu nie oprzeć się?!
- Dobrze - westchnęłam - Ale tylko jednego! - uradowany Winiar zaczął rozlewać wódkę. Szybkim ruchem wlałam zawartość kieliszka do ust. - To teraz ja pójdę się przewietrzyć.
- Pójdę z tobą - zaoferował libero. Zatem wstaliśmy i odziwo nie zakręciło mi się w głowie! Prosto też szłam! Nawet Igła się zdziwił. Może nie mam takiej słabej głowy do picia. Na dworze nie było jeszcze za ciemno. Usiadłam na ławce, a zaraz obok mnie Krzysiek i objął mnie ramieniem.
- Kochasz go? - zapytał nagle
- Którego? - spojrzałam zdziwiona pytaniem
- Andrzeja - odpowiedział jakby to było oczywiste - Kubiaka wiem, że kochasz, ale tylko jako przyjaciela.
- Skąd niby wiesz? - zapytałam
- Z tego co mi opowiedziałaś - spojrzał na mnie - Jak mówiłaś o Kubiaku to tak bez przekonania jakby zależało Ci na nim jak na przyjacielu, a o Wronie tak od serca. Przeżywasz to, że Cię przeprosił tylko przez sms'a. Widzę jak na niego patrzysz. - uśmiechnął się do mnie - Mam dla Ciebie dobrą radę
- Jaką?
- Zrób coś zanim ktoś zabierze Ci go z przed nosa
- Dziękuję - przytuliła się do niego - Potrzebowałam takiej rozmowy.
- Nie ma za co młoda - pocałował mnie w czubek głowy
- Igła wiem, że już Ci to mówiłam, ale jesteś dla mnie jak Tata, ktorego nie mam - uśmiechnęłam się krzywo
- Żebyś tylko wiedziała - powiedział cicho. Chyba miałam tego nie słyszeć.
- Co wiedziała? - zapytałam zaciekawiona. Nic nie odpowiedział tylko wstał.
- Idziemy do środka? Pewnie źle bawią się bez nas - zaśmiał się smutno. Przytaknęłam i wstałam z ławki.
- Igła! - zawołał jakiś mężczyzna, gdy mieliśmy wchodzić do klubu. Spojrzeliśmy po sobie i się odwróciłam. Zamarłam. Było pewne, że w końcu go gdzieś spotkam. On chyba też się zdziwił.
- Co on tu robi?! - zapytałam nerwowo
- Nie mówiliśmy Ci, żebyś się nie denerwowała. Dostał powołanie do kadry - uspokajał mnie Krzysiek. Bez namysłu weszłam do klubu. Odszukałam wzrokiem Mariusza. Siedział przy stoliku z Wroną,Włodim i Winiarem. Szybko znalazłam się koło nich. Usiadłam pomiędzy Wroną, a Włodim. Wskazałam na kieliszek Włodzimierza, aby mi go napełnił i tak też zrobił. Wypaliłam całą zawartość naczynia i odstawiłam na stolik. Dopiero teraz zaszumiało mi w głowie.
- Dlaczego mi nie powiedzieliście? - słowa skierowane do Wlazłego i Winiara.
- O czym? - zapytali zdziwieni
- Kurwa nie udawać głupich! - wybuchłam - Kiedy zamierzaliście powiedzieć, że dostał powołanie?! - milczeli - Mowę odjęło?
- I tak prędzej czy później byś go spotkała - odezwał się Michał
- Wolałabym o tym wiedzieć, wtedy może bym go nie spotkała - powiedziałam już spokojniej
- I co będziesz tak się przed nim chować?!
- Tak! - wzięłam butelkę wódki, która była do połowy pełna i kieliszek. Podniosłam się z siedzenia i wyszłam z klubu. Rozejrzałam się jeszcze, czy aby może gdzieś tu jest i usiadłam na ławce, a trunek położyłam obok. Oparłam się o oparcie ławki i zamknęłam oczy. Chciałam odetchnąć, pobyć sama, ale mój plan poległ, gdy poczułam, że ktoś siada obok. Nie otwierając oczu wiedziałam, że to Wrona tylko on używa takich perfum.
- Wrona tylko ciebie tu brakuje - zabrzmiało chyba za za sarkastycznie
- Skąd wiedziałaś, że to ja? - zapytał zdziwiony
- Tylko ty używasz takich zajebistych perfum - odpowiedziałam jakby to było oczywiste.
- Naprawdę?
- Yhy - i zapanowała ta cisza. Nie lubię jej. Otworzyłam oczy i usiadłam prosto. Wzięłam do ręki butelkę i nalałam do kieliszka. Andrzej wyciągnął z kieszeni swój kieliszek i przystawił go tak, abym mu też nalała. Szybkim ruchem wypiłam ciecz.
- Przepraszam - usłyszałam - Nie powinienem tak mówić. Zachowałem się jak dupek i dobrze o tym wiem. Ja po prostu boję się, że on Cię skrzywdzi.
- To ja przepraszam - wyszeptałam
- Czekaj, czekaj co powiedziałaś?
- Wiem, że się martwisz. Nie potrzebnie Ci przywaliłam - spojrzałam na niego, a on na mnie uśmiechnął się i objął mnie ramieniem. - Przyznaj, zabolało - wtuliłam się w niego
- Tak zabolało - zaśmiał się - Chodź idziemy do klubu. Jeszcze nie widziałem Cię na parkiecie. - wstał i zabrał trunek i kieliszki. Ja również wstałam, ale poczułam te moje wypite procenty we krwi i się zachwiałam. Andrzej szybko mnie złapał wypuszczając szkło, które trzymał, a te się rozbiło. Wrona podniósł mnie do pozy stojącej, ale nie puścił. Stał naprzeciwko mnie, a ja patrzyłam w te cholerne oczy. Rozum krzyczy- Nie! Nie możesz!, a serce pyta No na co czekasz? Co wybrałam ja? Otrząsnęłam się.
- Idziemy? - zapytałam.
- Tak jasne - powiedział cicho. Przepuścił mnie w drzwiach i zaprowadził na parkiet. Nie wiem czy to robią specjalnie czy jak, ale gdy zawsze mam tańczyć z Andrzejem włączają wolną piosenkę i tym razem też tak było. Złapał mnie w pasie i przybliżył do siebie, ja natomiast zarzuciłam ręce na jego kark. Powoli w rytm muzyki poruszaliśmy się, patrząc sobie w oczy. Tak się zapatrzyłam w te cholerne bladoniebieskie tęczówki, że nie wiem kiedy skończyła się piosenka. Trwaliśmy przytuleni do siebie na środku parkietu i patrzyliśmy sobie w oczka. Leciała już następna piosenka, ale nie liczyło się teraz tło tylko on. Powoli i niepewnie zbliżał się do moich ust, aż w końcu je poczułam. Był to krótki pocałunek. Justyna co ty najlepszego wyrabiasz?! zapytałam sama siebie. Spojrzałam na niego, miał uśmiech na twarzy.
- Może usiądziemy? Czy chcesz tak stać? - wyszeptał mi na ucho, dalej mnie do siebie tuląc.
- Potrafisz zepsuć nastrój - zaśmiał się - Chodź, bo to na serio dziwnie wygląda - chwyciłam go za rękę i szłam w kierunku pustej loży. Zdążyliśmy tylko usiąść, a już koło nas pojawili się Ola, Karol i Włodi. I co mieli? Trzy kieliszki i pół litra czystej.
- Wrona musisz nam pomóc! - wykrzyczał już nieźle podpity Kłos wskazując na butelkę wódki
- Ej a ja? - zapytałam
- Ty nie możesz. Ola ma do ciebie sprawę.
Perspektywa Andrzeja
- Ty nie możesz Ola ma do ciebie sprawę - Włodi zabrał jej swój kieliszek.
- Chodź - Ola wzięła ją za rękę i gdzieś prowadziła. Nie wiem jak tam dotarły, bo obydwie kiwały się na boki.
- No to co? Za wygraną! - krzyknął Karol i wzniósł do góry rękę z wódka. Równocześnie i szybkim ruchem wlaliśmy trunek do ust. No i zaczęła się gadka szmata. Jak to pijani. Nie wiem jak rano wstaniemy.
- Nie wiecie gdzie poszły dziewczyny? - zapytałem zmartwiony, że tak długo ich już nie ma.
- Nie wiemy - mówiąc to Karol polał którąś już tam kolejkę - Siedź i pij - nakazał, gdy wstałem od stołu. Ja na szczęście nie wypiłem dużo. Zrezygnowany wypiłem to co miałem i poszedłem szukać Justyny. Odzyskałem ją, a teraz nie mogę z nią pobyć. Nie wiem czy coś pomiędzy nami jest, tego pocałunek to ona może nie pamiętać. Zobaczyłem ją była na parkiecie z innymi dziewczynami. Nie było nikogo tylko one. Nagle z głośników poleciała ta piosenka i dziewczyny zaczęły kręcić tyłkami. Śmiech ogarnął cały klub, ale każdy z uwagą im się przyglądał. Gdy skończyły każdy mężczyzna poszedł do swojej wybranki i skradł jej całusa. Postanowiłem zrobić to samo. Nie opierała się. Chyba dla nie impreza się skończyła. Powiedziałem Paulinie, żeby zawiozła ją do domu, ale ta już coś wypiła, tak więc postawiłem zaprowadzić ja do domu. Całe szczęście, że klub jest blisko mojego mieszkania. Otworzyłem drzwi i położyłem ją na łóżku.
- Zostań - chwyciła mnie za rękę.

Do bani wiem...
Pozdrawiam :3

poniedziałek, 13 lipca 2015

Rozdział 15

Obudził mnie dźwięk przychodzącej wiadomości. Z zegarka na szafce nocnej wyczytałam godzinę 5:00. Nie chętnie wzięłam do ręki telefon. Zaspana, nie patrząc od kogo jest sms otworzyłam i zaczęłam czytać.
"Przepraszam Cię za wczoraj."
Przeniosłam wzrok na górną część ekranu mojego smartfona - Wronka.
- Pieprz się - powiedziałam pod nosem. Wstałam i poszłam do łazienki. Wykonałam poranną toaletę i wzięłam zimny prysznic. Gdy wychodziłam spojrzałam na Kubiaka. Spał. Zabrałam torebkę i wyszłam.
- Gdzie byłaś? - gdy tylko przekroczyłam próg kuchni zobaczyłam Winiara. Odetchnęłam z ulgą i spojrzałam na zegarek. Widniała tam godzina 6:00.
- O dzień dobry Misiek. Ciebie też miło widzieć - powiedziałam sarkastycznie - Cierpisz na bezsenność czy jak?
- Gdzie byłaś? - nie dawał za wygraną. Oparłam się o kuchenny blat i wbiłam wzrok w białe pyłki na ścianie. - Odpowiesz mi?
- U Kubiaka - wyszeptałam. Cicho westchnął i wyszedł. Po prostu wyszedł bez żadnego kazania - Nic nie powiesz? - spytałam idąc za nim. Stanął w pół kroku i obrócił się do mnie.
- Co mam Ci powiedzieć? - zapytał i wbił swój wzrok w moja sylwetkę - Martwię się o Ciebie - złapał mnie za ramiona i przyciągnął do siebie po czym przytulił - Ufam Ci i mam nadzieję, że wiesz co robisz. - było słychać troskę w jego głosie.
- Michał, ja właśnie nie wiem co robię - oparłam się o ścianę - Kubiak namieszał mi strasznie w głowie. Pomóż mi - spojrzałam na niego błagalnie
- Nie mogę Ci pomóc - wyszeptał
- Czemu? Sam mi wczoraj powiedziałeś o Wronie. O tym jak widzisz nas jako parę. A teraz nie chcesz mi pomóc? - zapytałam zdezorientowana
- Nie mogę nawet jakbym chciał - złapał mnie za ramiona - Nie mogę za ciebie wybrać. Ja życia nie będę Ci układać. Sama musisz podjąć decyzję. Rozumiesz? - wbił swoje niebiańskie spojrzenie w moje oczy
- Rozumiem - wyszeptałam - Dziękuję - wtuliłam się w niego. Przez kilka dni on stał się moim bliskim przyjacielem. Nie wiem czemu z Mariuszem ostatnio się nie dowiaduję.
- Nie masz za co mała - zaśmiałam się na te słowa, tylko on tak na mnie mówi - Idź się jeszcze położyć. Dzisiaj czeka na nas wielki bój! - krzyknął, ale zorientował się, która jest godzina i zakrył dłonią usta. Przewróciłam oczami i poszłam do swojego pokoju. Nie miałam ochoty spać. Wzięłam do ręki telefon oraz słuchawki i usiadłam na parapecie. Włączyłam pierwszą lepszą piosenkę. Oparłam głowę o szybę i tępo wpatrywałam się w obraz za oknem. Piosenka leciała za piosenką. Odcięłam się od rzeczywistości i tego było mi trzeba.Siedziałam tak i nadal bym siedziała, gdyby nie fakt, że za niespełna 2 i pół godziny będę musiała szykować się na mecz. Tak, więc wstałam i odłożyłam telefon ze słuchawkami na komodę. Otworzyłam walizkę i zaczęłam poszukiwania koszulki. Nie miałam zamiaru zakładać bluzki z ósemką tak jak i z dwójką, a miałam tylko te do wyboru. No nic pójdę bez barw klubowych - pomyślałam. Chociaż nie miałam nawet ochoty iść, ale Michał, czy inni zawodnicy nie słyszą sprzeciwu. Stojąc tak przed tą walizką wpadałam na pewien pomysł. Chwyciłam mój telefon, aby zobaczyć, która godzina - 8:00. Miałam jeszcze dużo czasu. Zeszłam na dół, po drodze zaczepił mnie Arek.
- Hej ciocia! - wykrzyknął i dał mi buziaka w polik - Gdzie byłaś? Szukałem Cię z Tatą wiesz? - zapytał malec
- Może później Ci opowiem - dałam mu pstryczka w nos - Lepiej ty mi powiedz co tak wcześnie wstałeś?
- Przecież idę do przedszkola - powiedział z oburzeniem - Chodź idziemy na śniadanie, bo jestem głodny. - ciągnął mnie za rękę w stronę kuchni. Zaśmiałam się pod nosem. Wykapany tatuś. W kuchni była tylko Paulina. Przywitałam się z nią i usiadłam do stołu. Zrobiłam sobie oraz małemu kanapki. Gdy Arek zjadł swoje śniadanie, poszedł do łazienki umyć ząbki. Mały wyszedł, a wzrok Pani domu zwrócił się na moją osobę.
- Byłam u Kubiaka - powiedziałam od razu, gdyż wiedziałam jakie zada pytanie. Paula usiadła naprzeciwko mnie z kubkiem kawy.
- Mariusz Cię szukał. - powiedziała to z takim spokojem, że aż dziwne.
- Wiem. Arek mi już mówił - wyszeptałam i spuściłam głowę - Przepraszam.
- Nie mnie przepraszaj - uśmiechnęła się - Idź do niego jest w sypialni. Wyjaśnij z nim to wszystko, bo jest nie do wytrzymania - zaczęła się śmiać.
- Po meczu z nim pogadam - wstałam od stołu i gdy wychodziłam zdarzyłam się właśnie z nim. Nie spojrzałam mu w oczy. Wyminęłam go i skierowałam się do pokoju. Przebrałam się w czyste ciuchy i wychodząc z pokoju, zabrałam telefon ze słuchawkami. Ubrałam buty i wyszłam z domu. Chodziłam tak ścieżkami parku, gdy nagle zadzwonił telefon - Mama
- Witaj córuś - przywitała mnie rodzicielka - Jak tam?
- Hej Mamuś - uśmiechnęłam się - Ciężko - odpowiedziałam zgodnie z prawdą - Ale opowiem Ci to wszystko jak wrócę
- Dobrze, jak chcesz - czułam jak uśmiecha - Kiedy wracasz?
- A co? Już mama tęskni? - zaśmiałam się - Nie wiem jeszcze, ale za niedługo.
- To czekam - powiedziała - A Justyna przyszedł do Ciebie list. Nie otwierałam go. Przysłać Ci go do Bełchatowa?
- Możesz mi przesłać. A od kogo?
- Jak odbierzesz to się przekonasz - powiedziała tajemniczo - A teraz muszę kończyć. Pa kochanie. Trzymaj się
- Pa mamuś - pożegnałam się, po czym usłyszałam dźwięk kończący połączenie. Westchnęłam i schowałam telefon do kieszeni. Kierowałam się w kierunku hali, a czemu? Chcę kupić sobie koszulkę na mecz. Po kilku minutach stałam już w sklepie kibica, a przed sobą miałam koszulki z różnymi numerami. Nie miałam pojęcia jaką wybrać, więc zamknęłam oczy i wybierałam w ciemno. Wzięłam koszulkę i spojrzałam tylko jaki numer. Zadowolona poszłam zapłacić. Szybkim krokiem szłam do domu, gdyż kompletnie straciłam rachubę czasu i za niedługo trzeba szykować się na mecz. Gdy weszłam Mariusza i Michała już nie było. Po cichu i na paluszkach wymknęłam się do pokoju i tam zaczęłam się powoli ogarniać. Wzięłam szybki prysznic i umyłam włosy, po czym je dokładnie wysuszyłam i uczesałam w wysokiego kucyka. Założyłam zakupioną  koszulkę i czarne rurki. Zrobiłam delikatny makijaż. Podłączyłam jeszcze telefon, aby trochę się naładował i zeszłam do salonu. Na kanapie leżał Arek i oglądał jakąś bajkę. Przysiadłam się do niego. Malec zaraz mnie zauważył.
- A ty już gotowa? - zapytał zdziwiony 
- Za 20 min wychodzimy, więc ja już. - zaśmiałam się, ten szybko zeskoczył z sofy i pobiegł do pokoju. No po prostu wykapany tatuś. 

Gdy wchodziłam na halę nie było jeszcze żywej duszy. Zasiadłam na swoim stałym miejscu i czekałam. paulina z Arkiem poszli do Mariusza jak zawsze przed mecz, ja nie miałam ochoty spotkać pewnej osoby dlatego udałam się na halę. Nie musiałam czekać długo, bo zaraz obok mnie pojawiła się Ola i zaczęłam nawijać jak najęta. Tak pochłonęłam się rozmową, że nawet nie wiem kiedy na boisku pojawili się siatkarze. Słyszałam jak ktoś mnie woła z płyty boiska, więc swoje spojrzenie zwróciłam w tamtą stronę. Napotkałam Igłę machającego ręką, abym podeszła. przeprosiłam Olę i zwinnym ruchem pokonałam barierki. 
- Witaj! - wykrzyczał pomimo, że stałam koło niego kilkanaście centymetrów dalej - Dawno żeśmy się nie widzieli!
- Krzysiek nie krzycz. Stoję obok Ciebie - zaśmiałam się i przytuliłam libero - Miło Cię widzieć.
- Ciebie też - wyszeptał mi na ucho - Widzę, że dużo się pozmieniało - wskazał na moją koszulkę z numerem 12 - I nie raczyłaś mnie powiadomić! - powiedział oburzony - Właśnie dlaczego nie dzwonisz do starego Krzysia?
- Nie wiesz ile się pozmieniało - uśmiechnęłam się krzywo - To samo mogę zapytać Ciebie 
- Opowiesz mi wszystko po meczu - przytulił mnie - A teraz zmykaj i trzymaj kciuki 
- Chciałbyś! Skra i tylko ona! - krzyknęłam odchodząc od niego. Pokiwał z uśmiechem głową i zaczął się rozgrzewać, a ja wróciłam do rozmowy z dziewczyną Kłosa. Ponownie pochłonięte rozmową byśmy przegapiły mecz. 
Walka o tron tylko tam można opisać to co działo się na boisku. Jest 2:2 w setach i 13:13 w punktach. Na zagrywkę wchodzi Mariusz. Mocno zacisnęłam kciuki. W duchu powtarzałam tylko Mariusz proszę nie spierz tego. Podrzucił piłkę do góry. Zamknęłam oczy nie chciałam. Nagle usłyszałam Krzyki kibiców. Otworzyłam je i także krzyknęłam z zachwytu. As! piękny as w środek boiska. Widać było na twarzach zawodników Resovi zdenerwowanie. Po raz drugi Mario idzie na zagrywkę. Tym razem Sovia poradziła sobie z przyjęciem. Drzyzga wystawił na środek do Nowakowskiego, ale ten nie skończył ataku. Nasz libero wybronił piłkę i Niko idealnie wystawił na drugą linie Mariuszowi. Koniec! Wygraliśmy! Zawodnicy skakali, biegali po boisku. Po prostu cieszyli się. Weszłam na płytę boiska i podeszłam do Krzysia, który leżał załamany. Pomogłam mu wstać i ten od razu się do mnie przytulił. Szepnęłam mu kilka słów otuchy i przeszłam do innych zawodników Rzeszowskiej drużyny. Najbardziej zabolał mnie widok Fabiana. Leżał z zakrytymi oczami, jakby świat mu się zawalił. Podeszłam do niego i zrobiłam to co z Ignaczakiem. Po czym przeszłam do zwycięskiej drużyny. Z bananem na twarzy podchodziłam do każdego z zawodników i pogratulowałam. Wskoczyłam na plecy Winiarowi i zaczęłam krzyczeć jak opętana.
- Mamy to! Słyszysz?! Złoto jest nasze! - przytulił mnie mocno. Ja nic więcej nie zrobiłam, jak tylko się śmiałam. Podeszłam do Mariusza i przytuliłam go mocno jak tylko umiałam. 
- Przepraszam - szepnęłam mu do ucha, a ten tylko przytulił mnie mocniej na znak, że nic się nie stało. Do Andrzeja nie miałam ochoty podejść i moja duma na to nie pozwoliła. Dlatego udałam się na trybuny, ale gdy miałam już przechodzić przez barierki, kiedy ktoś złapał mnie za rękę. Odwróciłam się i zauważyłam uśmiechniętą twarz Włodarczyka. No tak nie dość, że mam koszulkę z jego nazwiskiem to jeszcze mu nie pogratulowałam.
- Przepraszam! - przytuliłam się do niego - Gratki! 
- Dziękuję - zaśmiał się - Czym zasłużyłem sobie, że założyłaś koszulkę z moim nazwiskiem?
- Niczym - odpowiedziałam - Nie mogłam założyć koszulki z takim pięknym nazwiskiem?
- Fakt - zaśmiał się ponownie - Piękne jest!
- Dobra Włodzimierzu idź już - siłą wypchnęłam go w stronę szatni. Przypomniałam sobie, że z Pauliną umówiłam się, iż zaraz po meczu jedziemy do klubu wszystko przygotować. Tak więc biegiem pokonałam dystans z trybun na parking.
- No w końcu jesteś - zaśmiała się - Wskakuj jedziemy się przebrać, a potem do klubu. Ola później ich wszystkich powiadomi. 
- A co z Arkiem?
- U mamy. Iwona go zawiezie - odpowiedziała i ruszyła w kierunku domu. Po niespełna 10 min drogi byłyśmy na miejscu. Migiem pomknęłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i skierowałam się do pokoju z walizki wyciągnęłam sukienkę i położyłam ją na łóżku, po czym wzięłam lokówkę i zaczęłam robić piękne loki z moich włosów. Wykonałam troszeczkę mocniejszy makijaż i wtedy dopiero ubrałam sukienkę. Do tego założyłam czarne baleriny i kilka dodatków. Spryskałam się jeszcze moimi ulubionymi perfumami i już mogłam zejść na dół. Tam czekała na mnie Paulina ubrana w tą kreację. Gdy mnie zobaczyła zrobiła duże oczy, nie powiem trochę się zaczerwieniłam.
- Jedziemy? - zapytałam.
- Tak, tak - otrząsnęła się - Dla kogo się tak odstroiłaś? 
- Dla nikogo - zaśmiałam się. Do klubu dojechałyśmy po 15 min drogi. Weszłam do środka i razem z Pauliną zobaczyłyśmy czy wszystko jest gotowe. Gdy stwierdziłyśmy, że jest już wszystko tak jak być powinno. Zadzwoniłam do Oli i poinformowałam ją, że może wielkoludów i ich połówek powiadomić o imprezie. Rozłączyłam się i usiadłam przy barze i zamówiłam sobie drinka, aby umilić czas czekania na siatkarzy.    


Jestem ! 
Rozdział dla Marty i Zuzy! Macie i się cieszcie...
Ja i tak uważam to za gówno...
Pozdrawiam i miłej lektury życzę :D 
Czas to skończyć...

 

niedziela, 21 czerwca 2015

Rozdział 14

Byłam już w połowie drogi, gdy usłyszałam jak ktoś mnie woła. Obróciłam się i to był błąd. Biegł za mną Kubiak. Przyspieszyłam kroku. W duchu modliłam się, aby dał mi spokój. Jednak na marne modlitwy, bo dogonił mnie i złapał za rękę.
- Justyna. Proszę porozmawiajmy. - wysapał
- Nie mamy o czym - warknęłam i wyrwałam swoją rękę z jego uścisku. Szłam przed siebie, gdy drogę zagrodził mi Dziku. Złapał mnie za ramiona.
- Proszę daj mi się chociaż wytłumaczyć - powiedział bałaganie - Przysięgam, że będę mówił prawdę i tylko prawdę - położył rękę na piersi. Widać było, że mu zależy. Nie miałam pewności, ze będzie mówił prawdę. Zastanawiałam się czy dać mu szansę chociaż na te głupie wytłumaczenie - To co? - zapytał zniecierpliwiony. Wahałam się jednak jeszcze nad odpowiedzią, ale w końcu jakoś tak samo ze mnie wyszło to słowo.
- Dobrze - wyszeptałam - Chodź, pójdziemy do Mariusza tam wszystko mi wyjaśnisz
- Nie wiem czy będę tam mile widziany
- W tym momencie są w drodze na trening, więc chodź - szłam w kierunku domu. Michał chyba się wahał, bo po czasie przybiegł do mnie. Szliśmy w ciszy. Widać było po Kubiaku, że chcę coś powiedzieć. Dotarliśmy pod dom i wtedy zaczęło się piekło. Spotkaliśmy się z Mariuszem i Winiarskim.
- Co on tu do cholery robi?! - krzyknął Wlazły i szedł w naszą stronę. Spojrzałam na Dzikiego miał zaciśnięte pięści. Bez namysłu złapałam go za dłoń i schowałam za sobą. Splotłam nasze place, aby rozluźnił pięści i się uspokoił.
- Ja go zaprosiłam.- Kubiak złapał mnie za drugą dłoń - Muszę z nim porozmawiać.
- Porozmawiać? A nie pamiętasz już jak przez niego płakałaś?! - spojrzał pierwszy raz na mnie w tej "rozmowie".
- Chcę ją przeprosić - powiedział przez zacieśnięte zęby - Więc z łaski swojej się nie wtrącaj
- Mariusz daj spokój. - Wlazły chciał coś powiedzieć, wtrącił się Winiarski, aby przerwać nie potrzebną wymianę zdań - Justyna dobrze wie co robi. - puścił mi oczko
- Jak chcesz to z nim gadaj, ale ja później nie będę Cię pocieszać. - powiedział do mnie - A Ty - zwrócił się do Dzikiego - Uważaj, bo jak znowu ją zranisz. Nie będę już taki miły.
- Mariusz przestań! - krzyknęłam - Idź już na trening!
Bez słowa odszedł zostawiając Michała w tyle. Winiar podszedł do mnie.
- Ufam Ci mała i mam nadzieję, że wiesz co robisz. - po tym co powiedział pobiegł do Mariusza. Wzięłam głęboki oddech. Puściłam ręce Kubiaka i szłam w kierunku drzwi. Weszłam z Michałem do środka i pokierowałam go do pokoju, a sama poszłam do kuchni zrobić herbaty. Gdy byłam już przy drzwiach usłyszałam rozmowę.
- Kurwa to przez ciebie gnoju ją straciłem. Przez ciebie i Twój chory pomysł. - słychać było, że Kubiak jest ostro wkurzony - Jak nie ta to inna? Słyszysz co mówisz? Straciła do mnie zaufanie! Już nigdy nie będzie tak jak zawsze. - po tych słowach rozłączył się. Weszłam do pokoju gdyby nigdy nic i postawiłam na szafce nocnej dwa kubki herbaty. Usiadłam na łóżku i czekałam, aż Michał raczy mi wszystko wyjaśnić.
- Ja nie chciałem Cię wykorzystać. - zaczął - To wszystko nie mój pomysł. Bo ja... - podszedł do okna. Wodziłam za nim wzrokiem. Obrócił się w moją strone - Ja poprostu chciałem Cię mieć.
- Jak mieć? - zapytałam
- No, po prostu mieć. - ukucnął przede mną i złapał mnie za ręce - Przytulać Cię, całować. Budzić się rano koło ciebie i mówić jak Cię kocham
- Ale jak? Słyszałam Twoją rozmowę przez telefon! " Uchylałbym ją, wtedy niby chciałbym pomóc, zabrałbym ją tu do hotelu i bach" - zacytowałam jego kawałek rozmowy - Powiedz mi prawdę.
- Cały czas mówię prawdę. - spojrzał mi w oczy i mówił prawdę. Zawsze rozpoznam po nim kiedy kłamie i teraz rzeczywiście nie fałszuje. - To była rozmowa z kolegą. Każda tak wygląda.
- To dlaczego nie powiedziałeś mi od razu? - łzy zaczęły zbierać się w kącikach oczu - Jak wybiegłam z hotelu, znalazłeś mnie i wtedy mogłeś mi powiedzieć
- Nie miałem odwagi. - spuścił głowę w dół - Bałem się, że mnie nie zrozumiesz, ale teraz jak już naprawdę mogę Cię stracić musiałem Ci to powiedzieć
- Ja i tak Cię nie rozumiem - łzy powoli spływały mi po polikach - Nagle przychodzisz do mnie i mówisz, że mnie kochasz. Powiedz mi co ja mam teraz zrobić? Wybaczyć Ci i co?
- Nie płacz - puścił moje dłonie i wytarł łzy - Dość już przeze mnie płakałaś.
- Wytłumacz mi to - zażądałam
- To był plan kumpla. Powiedział mi, że mam Cię uwieść potem zaciągnąć do łóżka, zrobić śniadanie. No tak jak jest w tych filmach. Chciałem zrobić tak, żebyś mnie pokochała - mówił patrząc mi w oczy - Głupi jestem, ze go posłuchałem - wstał - A wiesz co jest najgorsze?
- Co?
- To, że mogę Cię na zawsze stracić - wrócił do mnie i ponownie złapał za ręce - Wierzysz mi? - spytał z nadzieją
- Nie wiem - spojrzałam w jego oczy. Zapaliły się w nich iskierki. - Chyba tak
- Naprawdę?
- Tak - wyszeptałam. Kubiak złapał mnie w pasie i podniósł do góry. Zaczął się kręcić w kółko.
- Przepraszam - wyszeptał mi na ucho - Tak bardzo bałem się, że Cię stracę - schował twarz w moje włosy  - Jeszcze raz przepraszam. -powiedział drżącym głosem. Chwycił mnie delikatnie w pasie i oparł swoje czoło o moje. Patrzył w moje oczy i nieziemsko się uśmiechnął. Nogi miałam jak z waty. Nie czułam się tak przy Kubiaku nigdy. Zamknęłam oczy i niebezpiecznie zbliżałam swoje usta do jego. Miałam taką niepohamowaną chęć posmakować tych ust. Dziwne uczucie, bo nie dawno chciałam być z Andrzejem, a teraz to już nie wiem. Kubiak starsze zawrócił mi w głowie. Miałam już złączyć nasze usta, ale w tym momencie ktoś wszedł do pokoju. Szybko odsunęłam się od Kubiaka. Odwróciłam się do drzwi, a w nich stał Andrzej.
- Przepraszam - powiedział i wyszedł.
- Zajebiście - wyszeptałam. Dziki podszedł mnie od tyłu.
- Biegnij za nim - bez namysłu zrobiłam to co powiedział przyjmujący. Zbiegłam na dół, potem na dwór. Widziałam go jak idzie.
- Poczekaj - zatrzymał się - Dlaczego wyszłeś? - zapytałam jak byłam już bliżej niego
- Nie chciałem Wam przeszkadzać - próbował być obojętny - Po tym jak zobaczyłaś moją kuzynkę i wyszłaś. Poszłem Cię szukać. Zawaliłem trening, aby Cię znaleźć, ale widzę, że nie potrzebnie. - odwrócił się. Był zły - Dobrze bawisz się z Kubiakiem? Zranił Cię, a ty jeszcze miziasz się z nim w pokoju.
- Nie miziam! - krzyknęłam - Tłumaczył się!
- Niezłe mi tłumaczenie się - prychnął - A jak Cię przeprasza? W łóżku? - zapytał ironicznie. Momentalnie dałam środkowemu siarczystego liścia. Wrona syknął z bólu i złapał się za policzek - Prawda w oczy kole? Zranił Cię i gdybym nie wszedł do pokoju skończyło by się w łóżku.
- Nie spodziewałam się tego po tobie - powiedziałam ze łzami w oczach - Nie przespałam się z nim i tak w ogóle to chuja Cię to powinno interesować z kim chodzę do łóżka.
- Nie przespałaś się z nim, bo ja wszedłem. - drwił ze mnie - Wy wszystkie jesteście takie same...
- Nie kończ! Zrozumiałam co masz na myśli. - Odwrociłam się na pięcie i szybkim krokiem poszłam do domu. Weszłam do pokoju i położyłam się na łóżku. Teraz już nie kryłam łez. Po krótkiej chwili wszedł Kubiak. Nie wiem gdzie on był i nie interesowało mnie to.
- Co jest? - zapytał zatroskany i usiadł.
- Nic. Położysz się koło mnie? - zapytałam i zrobiłam mu miejsce. Położył się i automatycznie wtuliłam się w niego. On objął mnie ramieniem. Leżeliśmy tak w ciszy.
- Justyna... - nie dokończył, bo przerwałam mu łącząc nasze usta. Pocałunek trwał krótko. Michał spojrzał się na mnie dziwinie.
- Przepraszam - powiedziałam i usiadłam - Nie wiem co się ze mną dzieję.
- Nic się nie stało, ale nie chcę, żebyś robiła takie rzeczy ze względu na mnie. Jeśli mnie nie kochasz powiedz mi to. - usiadł obok mnie
- Michał, ale ja właśnie nie wiem. Nie wiem czego chcę. Nie dawno chciałam być z Wroną, a teraz? Teraz to już zgłupiałam. Strasznie namieszałeś mi w głowie. - spojrzałam na niego - Pewnie teraz mi powiesz, że mam słuchać serca.Słucham i nic nie słyszę.
- Niekiedy musisz wsłuchać się głębiej. Być sama i przemyśleć wzzystkie za i przeciw. Ja do niczego Cię nie zmuszam tylko pamiętaj, że możesz na mnie liczyć - dał mi buziaka w polik i wyszedł. Może i ma rację. Powinnam wszystko dokładnie przemyśleć. Zeszłam na dół. W kuchni siedziała Paulina. Usiadłam na przeciwko.
- Widziałam Kubiaka. - powiedziała nie pewnie
- Był tu - odparłam obojętnie
- Justyna widzę, że zależy mu na Tobie. Dlaczego z nim nie poromawiasz?
- Rozmawiałam - westchnęłam
- No i jak?
- No i nijak. Namieszał mi strasznie w głowie. Powiedział, że mnie kocha. Wszedł Wrona zobaczył nas, była krótka i ostra wymiana zdań. Zakończyło się tym, że pocałowałam Kubiaka. Po prostu zajebiście! - położyłam głowę na blat stołu - Jestem do bani - wymamrotałam
- Nie jesteś! Musisz po prostu to wszystko przemyśleć. - nie zdążyłam nic powiedzieć, bo wszedł Mariusz.
- Justyna musimy pogadać - powiedział i wyszedł. Kierowałam się za atakującym. Gdy weszliśmy do sypialnie, zaczęło się kazanie. Otóż mój przyjaciel spotkał Wrone ten mu wszystko powiedział.  Mariusz zaczynał trochę przeginać, więc po raz pierwszy od kilku minut odezwałam się - Widzę, że wierzysz Wronie, a nie mi. Wychodzę. Nie wiem kiedy wrócę. - stwierdziłam i wyszłam z pokoju.
Wzięłam głęboki oddech i przekroczyłam próg hotelu. Zapukałam do drzwi z numerem 10. Otworzył mi Kubiak.
- Hej - przywitałam się - Przenocujesz małą i bezsilną dziewczynę? - nie czekając na jego reakcje weszłam do środka. Ściągnęłam buty i położyłam się na łóżku. Michał zaśmiał się pod nosem i położył się koło mnie.
- Wyrzucili cię? - zapytał.
- Nie. Sama wyszłam. - przytuliłam się do Kubiakowej piersi. Objął mnie ramieniem i wtedy ogarnęło mnie zmęczenie. Sama nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Bum!
Przybywam z 14!
Win przewidujesz przyszłość? Jeśli nie powinnaś się tym zająć :D
Za jakiekolwiek błędy przepraszam.

sobota, 13 czerwca 2015

Rozdział 13

    Widzę dwie postacie namiętnie całujące się. Z daleka mogę stwierdzić, że to kobieta i mężczyzna. Podchodzę bliżej. Rozpoznaje tylko dziewczynę -To ja. Podchodzę jeszcze bliżej, aby rozpoznać chłopaka. Przecieram oczy z niedowierzaniem - Kubiak. Po chwili cały obraz się romazuje. Jest ciemno. Nagle słyszę czyjeś kroki. Uciekam przerażona. Goni mnie, słyszę to jak biegnie. Przyspieszam. Czuje pod stopami piasek, a przed sobą widzę morze. Oglądam się do tyłu nikogo nie ma. Oddycham z ulgą i zwalniam. Stoje na brzegu i wpatruje się w zachód słońca. Moje stopy co rusz oblewają zimne fale. Nagle czuje jak ktoś obejmuje mnie od tyłu. To znowu on. Przepraszam - szepta mi na ucho - Już mi nie uciekaj - dodał. Obraca mnie i całuje namiętnie.

Otworzyłam oczy i leniwie przeciągnęłam się na łóżku. Nie rozumiem tego snu. Na samo wspomnienie dostaje dreszczy. Pokręciłam głową, aby wybić te myśli. To przecież tylko głupi sen! Podniosłam się do pozy siedzącej i miałam akurat wstać, gdy usłyszałam ciche pukanie do drzwi. - Proszę - powiedziałam  zaspanym głosem. Za drzwi wyłonił się Winiarski.
- Obudziłem Cię? - zapytał zakłopotany
- Nie już nie spałam - zaczęłam ziewać
- Wyspałaś się?
- W sumie to tak - zaśmiałam się na co Michał posłał mi pytające spojrzenie - Przyszłeś do mnie tylko po to, aby zapytać czy się wyspałam? - ponownie się zaśmiałam
- Nie, to tylko tak z grzeczności - machnął ręką, a ja cisnąłam w niego małą poduszką. Trafiłam w sam czubek głowy. - Tak to my się bawić nie będziemy! - przysłowiowo rzucił się na mnie i zaczął łaskotać. Śmiejąc się zaczęłam krzyczeć i przepraszać, żeby tylko przestał. Każdy wykorzystuje to, że mam starszne łaskotki. Michał zlitował się i przestał. Wstał i teatralnie strzepnął niewidzialny kurz z ubrań. - Na razie to tyle. Więcej później - poruszył zabawnie brwiami. Wybuchłam śmiechem i po raz drugi rzuciłam poduszką. Tym razem chybiam. - No! - pogroził mi palcem - Chodź na śniadanie bo tylko po to tu przyszedłem - zaśmiał się i wyszedł. Ten człowiek jest naprawdę nienormalny. Wstałam z łóżka i skierowałam się na dół do kuchni. Przywitam się z przyjaciółmi i usiadłam koło Michała. Gdy zauważyłam Mariusza zaczęłam się śmiać, a Misiek razem ze mną. Wlazły pytająco spojrzał na swoją żonę, a ona tylko podnosła ręce w geście poddania
- Co was tak śmieszy? - zapytał Mariusz i postawił przede mną kubek z herbatą. Jeszcze bardziej zaczęłam się śmiać.
- Nieważne - powiedziałam - Co na śniadanie? - zmieniłam szybko temat
- Jajecznica - odpowiadziała mi Paulina i postwawiła talerz z posiłkiem
- Dziękuję, a Arek nie je?
- Idę go obudzić - zaoferował sie Mariusz i wyszedł
- To ty zrobiłeś? - zapytałam Michała, z uśmiechem potwierdził ruchem głowy. Co mu się tak z rana zebrało na żarty? - A kiedy Ty to?
- Rano jak spał - zaśmiał się - Ale to jeszcze nie koniec - nie wiem co miał na myśli
- Michał! - usłyszeliśmy rozwścieczony krzyk Mariusza
- Dobra ja będę się zbierał - wstał i wziął do ręki bluzę. Już się przygotował na ucieczkę - Dziękuję za śniadanie, a teraz spadam. - dał każdej buziaka w polik - Paa Mariuszku! - krzyknął i wyszedł. Po krótkiej chwili wpadł do kuchni atakujący. Na twarzy miał jeszcze nie zmyte rysunki.
- Gdzie on jest?! - rozejrzał się po kuchni i gdy zorientował się, że go nie ma wyszedł - Zajebie gnoja!
- Ej! Bez takich - krzyknęłam i weszłam do salonu, gdzie znajdował się Mariusz - Idź to zmyj, a potem zajmij się zabijaniem Michała
- Nie da się zmyć! Wodoodporny mazak! - jęknął. Wziął telefon do ręki i gdzieś dzwonił. Najprawdopodobniej do Winiara. Już wiem co miał na myśli mówiąc "To jeszcze nie koniec" - Nie odbiera! Justyna zadzwoń do niego od ciebie odbierze!
- Dobrze. Nie krzycz i usiądź - wskazałam na sofe - Zadzwonię i Ci to zmyję - pobiegłam po telefon na górę i wybrałam numer Michała. Odrazu odebrał.
- Bardzo zły? - zapytał na wstępie
- Bywało gorzej - zaczęłam się śmiać - Gdzie jesteś?
- W kawiarni koło hali. Przyjdź. Nie chcę siedzieć sam - zaśmiał się - Daj mu zmywacz jest w łazience i niech to zmyje. A ty ogarnij się i przychodź
- Dobra daj mi 20 min - rozłączyłam się i zbiegłam na dół do łazienki. Dałam siatkarzowi zmywacz i poszłam się ogarnąć. Po 15 min byłam gotowa. Ubrałam buty i już miałam wychodzić, ale zatrzymał mnie Mariusz
- Gdzie idziesz?
- Do kawiarni - zaśmiałam się - Tu jeszcze nie zmyłeś - pokazałam na kawałek rysunku pod brodą - Ja idę! - krzyknęłam gdy Mariusz leciał do łazienki. Szłam szybkim krokiem pod halę, gdy nagle na kogoś wpadłam. Przed upadkiem uchroniły mnie czyjeś ręce. Spojrzałam wyżej i zetknęłam się z twarzą Wrony.
- Niezły refleks - zaśmiałam się
- Dziękuję - odparł - Gdzie się podziewałaś? Dzwoniłem do ciebie, pisałem. Nie raczyłaś nawet wysłać głupiego sms, że żyjesz. - powiedział z wyrzutami
- Przepraszam - spuściłam głowę w dół - Musiałam wrócić do domu
- Nic się nie stało, ale następnym razem daj znać - przytulił mnie - Martwiłem się - wyszeptał
- Dobrze - spojrzałam w jego oczy i to był błąd. Utonęłam w tych tęczówkach. Kilkanaście sekund stałam tak i wpatrywałam się w oczy środkowego.
- Będziemy tak stać i patrzeć? - wyszeptał mi na ucho. Od razu się opamiętałam
- Nie... ja... już chyba pójdę - wspiełam się na palce i dałam siatkarzowi buziaka w polik - Do zobaczenia - pomachałam mu jeszcze i odeszłam. Do hali zostało mi 5 minut drogi, w zasadzie to z daleka było widać "Energie" i kawiarnię obok. Gdy byłam już przy wejściu rozdzwonił się mój telefon. Odebrałam nie patrząc kto to.
- Justyna? - zapytał Misiek
- Nie pizzeria. Co Pan zamawia? - zapytałam ironicznie
- Gdzie jesteś?
- Za tobą - zaśmiałam się. W tym samym momencie Michał odwrócił się. - Przepraszam, że tak dlugo trwało, ale Wrone spotkałam.
- Dobra czaje - poruszył brwiami
- Winiar to przyjaciel - przewróciłam oczami - Taki jak Ty czy Mariusz
- Mnie nie oszukasz. Widzę jak na niego patrzysz. - spojrzał na mnie poważnie. Nie stroił żartów. - Ty tylko wmawiasz  sobie, że jest inaczej - miał rację. Czytał ze mnie jak z otwartej księgi.
- Wiem, ale nie moge narazić naszej przyjaźni - wlepiłam wzrok w blat stolika
- Jak narazić? Już jest narażona. - stwierdził. Spojrzałam na niego ze zdziwieniem - Podoba Ci się i nie będziesz o nim myśleć jako o przyjacielu. Narazie tylko mydlisz sobie oczy, ale wkońcu dotrze to do ciebie, że będziesz go chciała, na wyłączność.
- A jeśli nic z tego nie wyjdzie? Zepsuje przyjaźń, a tego sobie nie wybacze. A poza tym nie wiem czy on by chciał. - Michał westchnął głośno
- Czy naprawdę jesteś taka ślepa? - spojrzałam się na niego spod łba - Co się tak patrzysz? Nie widzisz tego jak na ciebie patrzy? Jak cię przytula? Wszyscy wokół to widzą tylko Ty nie.
- A może każdy tylko coś sobie ubzdurał? -spytałam z nadzieją. Michał pokiwał przecząco głową - Misiek, ale ja nie wiem...
- Jak nie wiesz? Ty się nie zastanawiaj tylko leć do niego. On napewno tylko na to czeka. - uśmiechnął się. - Nie mogę znieść widoku młodych ludzi, którzy siebie kochają, a nie umieją tego powiedzieć
- Dziękuję - powiedziałam i wyjęłam telefon z kieszeni - Dziękuję za wszystko - pocałowałam go w polik. Zadzwoniłam do Andrzeja i umówiłam się z nim, że przyjdę do niego. Pożegnałam się z Winiarskim i wręcz pobiegłam do mieszkania Wrony. Szczęście, że nie mieszka daleko od hali. Szybko przebyłam droge i stałam już pod drzwiami siatkarza. Wtedy dopiero oblał mnie strach i obawy. Resztkami odwagi zapukałam do drzwi. Otworzył mi nie Andrzej tylko Włodarczyk.
- O hej! Co Cie do mnie sprowadza? - przywitał mnie z uśmiechem. Spojrzałam ze zdziwieniem. Jak do niego. Wyjrzałam na drzwi i wtedy zorientowałam się, że pomyliłam mieszkania. - Co się tak patrzysz?
- Hej wiesz chyba mieszkania pomyliłam - zaśmiałam się - Wrona mieszka obok
- Tak - zaczął się śmiać - Już się odzwycziłem, że mylisz moje i Wrony mieszkanie, ale jak już jesteś to zapraszam na herbatę - ruchem ręki zaprosił mnie do środka
- Naprawdę dziękuję, ale nie mogę. Mam ważną sprawę do Andrzeja - odmówiłam, ale nie mogłam znieść miny smutnego Wojtka - Ale obiecuję, że jak będę wychodziła od Wrony napewno wpadne
- Trzymam za słowo - zaśmiał się. Pomachał mi na pożegnanie i zamknął drzwi. Przeszłam kilka kroków dalej i zapukałam do mieszkania Wrony. Trochę minęło zanim usłyszałam dźwięk otwieranego zamka. Drzwi się otworzyły, a przede mną stanął środkowy na wpół ubrany.
- O już jesteś? - zapytał zdziwiony i właśnie w tym momencie usłyszałam damski głos
- Andrzej kto przyszedł? - za siatkarzem stanęła mała blondynka w szlafroku - O cześć ty pewnie jesteś Justyna. Magda - podała mi rękę, którą po chwili uścisnęłam
- To ja wam nie będę przeszkadzać. Pójdę już - powiedziałam i odeszłam. Poczułam ukłucie w sercu, gdy zobaczyłam ją w szlafroku. Słyszałam jak Andrzej jeszcze mnie woła, ale nie zważałam na to. Nie chciałam im przeszkadzać. Zapukałam do Wojtka, któremu obiecałam, że wpadnę.
- O co tak szybko? - zapytał zdziwiony
- Tak jakoś wyszło. - powiedziałam wysilając się na uśmiech - Mogę wejść?
- Pewnie wchodź - przepuścił mnie, abym weszła - Przejdź do salonu, a ja pójdę zrobić herbaty - zrobiłam jak powiedział. Usiadłam na sofie i patrzyłam w jeden punkt przed sobą. Zabolał mnie widok pół nagiego Andrzej i jakieś blondynki w szlafroku. Chciałam mu wszystko powiedziec co do niego czuję, ale widze, że on już znalazł swoją jedyną. - Trzymaj - Włodarczyk podał mi kubek z herbatą i usiadł koło mnie. Zaczęliśmy rozmawiać na różne tematy. Śmiechu nie zabrakło. Nigdy nie miałam takiego kontaktu z Włodim. Musieliśmy kończyć pogaduchy, gdyż musiał szykować się na trening. Podziękowałam za herbate i wyszłam na klatkę. Obróciłam się jeszcze i dałam buziaka w polik przyjmującemu.
- Dziękuję - posłałam mu szczery uśmiech - Do zobaczenia
- Nie ma za co. Do zobaczenia  - pomachał i zamknął drzwi. Zeszłam na dół i kierowałam się w kierunku domu Mariusza. Byłam już w połowie drogi, gdy usłyszałam jak ktoś mnie woła. Obróciłam się i to był błąd.

Przybywam z 13!
Dzisiaj zdobylam zdj. z Włodim!